Restauracja The Mexican, Poznań, ul. Kramarska 19


http://www.mexican.pl

Ponieważ to moja pierwsza recenzja na tym blogu to będzie wstęp…

Mam mieszane wrażenia co do recenzji restauracji. Dlatego,że byłem ‚po drugiej stronie barykady’. Jeden z moich szefów – Per Brun w Kopenhadze – który całe życie spędził nad kuchennym blatem -w tym prowadząc znaną restaurację ‚Prins Ferdinand’ w den Gamle By – nienawidził takich recenzji. Bo jak ktoś, kto przychodzi w dowolnie wybranym dniu, zamawia przypadkowe potrawy z karty może mieć pojęcie o całym potencjale i kunszcie. Oczywiście kuchnia na wysokim poziomie daje równy poziom na talerzu niezależnie od dnia. Ale de gustibus…

Spotkałem się już z kuchnią, w której jedno danie było… hm średnie, a drugie… zachwycające.

Trochę podobnie jest w przypadku The Mexican. Wybrałem się tam na spotkanie służbowe. Wyboru lokalu dokonał mój kolega😉 Poznaniak…

Najpierw o lokalu, bo to część doznań kulinarnych…

Miejsce

Fajne miejsce, cichy zaułek przy Rynku. Urządzone ‚stylowo’ , nie byłem w Meksyku, więc nie wiem jak bardzo stylowo. Ale stwarza pewien klimat… Może momentami trochę tandetny,ale swoisty. My siedzieliśmy w takiej wydzielonej loży przy okrągłym stole-troche prywatności…

może trochę za bardzo prywatności – przestrzeń miedzy krzesłami,a ścianą była tak mała,że trudno było przejść.

Na pewno oryginalnym elementem był gipsowy (?) kaktus na środku stołu oraz monitor zwisający nad stołem wyświetlający rachunek za piwo… Na początku nie mogliśmy się zorientować o co w tym chodzi… (trochę przypominało kręgielnię). Po dokładnej lekturze chaotycznego (jesteś w Meksyku Gringo!) menu odkryłem,że kaktus to 3 nalewaki do piwa )pod stołem prawdopodobnie beczka), a ten monitor pokazuje bieżące zużycie…

Ludzie ! Genialna koncepcja ! Zerowy czas oczekiwania na obsługę.

Goście sami sobie nalewają, nie trzeba latać , nie trzeba myć szkła….

Aleee. Aleee.. jak to w skeczu popularnego kabaretu…. Kelner oświadczył,że z tego można korzystać jeśli się wypije 3 litry piwa. Było nas 7 osób, po niedługim czasie warunek spełniliśmy, ale mimo to nie dane nam było skorzystać z tego dobrodziejstwa. Nie czuje się dyskryminowany, bo na monitorze widoczne były wszystkie stoliki i wszystkie miały zero na rachunku…

Coś nie bardzo ten pomysł wypalił.. ?

Obsługa

Kelner opiekuje się i zagląda…w miarę często. Przy intensywnej konsumpcji trzebaby go raczej szukać. W sumie nie było źle – w naszym wypadku – bo dużo rozmawialiśmy. Co ciekawe… kelner (chyba Adam) jak skończył swoją zmianę przekazał nas kelnerce (pięknie !) ale poprosił o uregulowanie rachunku! Hm…. nie spotkałem się z czymś takim jeszcze nigdzie na świecie.

Akurat u nas się zbiegło z końcem konsumpcji… Ale gdyby nie to trochę… dziwnie

Jedzenie

Do rzeczy… czyli jedzenie !

Piwo Żywiec i Heineken, przezroczyste. Nie warto wspominać. Ostatniego kufla nie dopiłem.

Trzeba przyznać,że porcje są imponujące. Czas przygotowania znośny.

Moi koledzy zamówili różne dania, generalnie .. na średni polski język – potrawy średnio pikantne były bardzo pikantne.

Ja zamówiłem zupę rybną (próżno szukać w menu w internecie). Wszystko podane jest w oryginalnych naczyniach. Z grubej gliny czy też ceramiki, bardzo ładnych. Nie wiem czy da się je wysterylizować zgodnie z wymaganiami sanepidu,ale zakładam ze tak.

Moja zupa była z owocami morza i warzywami. Na pewno 2 omułki, parę krewetek i małży. Co do smaku… można zjeść, ale ani nie było czuć bulionu rybnego,ani krewetkowego, ani też tego charakterystycznego morskiego posmaku.

Na drugie wziąłem golonkę. Wyluzowaną, w zestawie z opiekanymi ziemniakami, dipem, Coleslaw i hm… nazwijmy to meksykańską mieszanką warzywną

Ziemniaczki były dobrze dopieczone, to zawsze smakuje. Goloneczka… super! Dopieczona, różowiutka, troszeczkę tłuszczyku,mięciutka.. palce lizać, może być bez dodatków. Sos/dip trochę pieprzowy, niezbyt pikantny, akuratny. Coleslaw może nie według wzorów w KFC, ale całkiem dobry. Z mieszanką meksykańską było gorzej… prawdopodobnie ugotowana mrożonka zaprawiona na piekielnie. Odstająca ostrością i smakiem od reszty. Skubnąłem może 2 razy…

Ze spokojnym sumieniem polecam to danie, do syta za 29 zł (jeśli dobrze pamiętam)

Goloneczka w mexican

Reasumując – można się wybrać, uważając na ostrość potraw. Bezpieczne miejsce na spotkanie z przyjaciółmi

One response to “Restauracja The Mexican, Poznań, ul. Kramarska 19

  1. Niedawno znowu odwiedziłem ten lokal. Niestety nalewaki do piwa na stołach nie tylko nie działały,ale były w ogóle zdemontowane😦. Była to oryginalna atrakcja, ale widać mieli powód,żeby ją zlikwidować.

    Tym razem miałem okazję spróbować kilku przystawek, które były przyzwoite,ale nic rewelacyjnego. Godne polecenia są tylko jalapenos faszerowane.

    Na danie główne wziąłem żeberka – które się je rękami i dostaje się specjalne korytko do mycia rąk🙂
    Są apetyczne, prawdopodobnie obsmazone w głębokim tłuszczu,chrupiące tyle,że… brakuje im jakiejs fajnej przyprawy-w sumie są nijakie. Natomiast na pewno można sie nimi najeść, nawet na bardzo głodnego…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s